Komentarze jurorów

Małgorzata Sobieszczańska

Adaptacja to trudna sztuka, tak trudna, że Amerykańska Akademia Filmowa uznała, że należy jej się oddzielna nagroda i przyznaje autorom Oscara za najlepszy scenariusz adaptowany. To pokazuje przed jak wielkim wyzwaniem stanęli autorzy startujący w konkursie: musieli zmierzyć się z literaturą Josepha Conrada w jednej z najtrudniejszych form.

Adaptacja nie jest wiernym udramatyzowaniem pierwowzoru. Najważniejszym zadaniem jej autora jest poszukiwanie języka – długą frazę należy zamienić na dynamiczne sceny, język dialogu scenicznego/filmowego musi być zupełnie inny niż język dialogu literackiego.
W cudzej prozie autor adaptacji musi znaleźć swój własny temat i styl. Swoją własną historię.

Większość adaptacji, które zostały złożone w konkursie, to rodzaj streszczenia, opracowania dramaturgicznego tekstu, czyli opowiadania przerobionego na sceny. Autorzy zbyt wiernie trzymają się literatury. Nie wiem, co ich w tym opowiadaniu poruszyło, nie wiem, co było dla nich najważniejsze. Nie pochylają się nad postacią głównego bohatera – nie dowiaduję się o nim więcej, niż
z opowiadania Conrada. Pojawia się dużo informacyjnych dialogów, które przekazują nam wiedzę z opowiadania – a tymczasem na scenie
i w filmie wszystko dzieje się „tu i teraz”, niczego nie tłumaczymy (a przynajmniej niewiele), podglądamy ludzi, a nie stawiamy ich
w świetle i przesłuchujemy. To naprawdę trudne zadanie, dlatego – mimo wszystkich wad – jestem pełna podziwu dla pracy, którą wszyscy startujący w konkursie włożyli w próbę zmierzenia się z adaptacją. Pojawiły się również prace, które potraktowały opowiadanie Conrada jako punkt wyjścia dla stworzenia swojej własnej opowieści – i te zostały przeze mnie ocenione najwyżej.

Izabela Żukowska

Zmierzenie się z dziełami Josepha Conrada Korzeniowskiego, który patronował konkursowi Giętkie Pióro, to niezwykłe wyzwanie. Specyfika języka i poruszane przez pisarza zagadnienia moralne i etyczne, stawiane przez niego pytania o granice człowieczeństwa,
o to, czym są dobro i zło w ludzkim życiu, sprawiają, że proza Conrada nie jest łatwa w odbiorze. Wyodrębnienie z niej tego, co najistotniejsze, skondensowanie, jakiego wymaga forma sceniczna, stawia przed autorami adaptacji prozy Josepha Conrada wyjątkowo trudne zadanie.
Adaptacje przygotowane przez uczestników konkursu w trzecim etapie można podzielić na takie, które w sposób dokładny przedstawiały dzieło Conrada, oraz te, w których było ono inspiracją do wykreowania własnej opowieści. Zamiana prozy w dzieło sceniczne wymaga tego, by poprzez działanie przedstawić to, co w dziele literackim może zostać opisane. W części prac autorzy poprzez zastosowanie reminiscencji bądź podwójnej narracji poradzili sobie z tym wymogiem, co przez jurorów było szczególnie premiowane.
W części prac adaptacja polegała na przeniesieniu warstwy opisowej na formę dialogu, co nie sprawdza się w przypadku dzieła scenicznego, wymagającego większej skrótowości i szybszego tempa. Prace, które zostały ocenione najwyżej, prezentowały oryginalny pomysł adaptacji, nie tylko linearną zamianę prozy w dramat. Autor adaptacji powinien bowiem być twórcą, wykreować własne, odrębne dzieło, dla powstania którego proza była inspiracją.
Jury pragnie pogratulować nie tylko laureatom konkursu Giętkie Pióro, ale wszystkim, którzy zdecydowali się wziąć w nim udział i zmierzyli się z twórczością Josepha Conrada. Intelektualna podróż uczestników widoczna od pierwszego etapu konkursu, odczytywanie prozy Conrada w bardzo osobisty sposób, odniesienie do współczesności i własnych odczuć słów napisanych wiele dekad temu, było największym wyzwaniem, ale i najważniejszym osiągnięciem konkursu. Mamy nadzieję, że dla wszystkich była to literacka przygoda, która w przyszłości pozwoli na głębokie odczytywanie literatury nie tylko jako źródła ciekawych historii, ale i idei, które bez względu na datę swego powstania można odnieść do własnego życia.

Faustyna Toeplitz – Cieślak

Wiadomym jest iż Conrad, jako autor lektur obowiązkowych, zawsze sprawiał młodzieży więcej kłopotów niż pozostali autorzy. Już sama struktura jego tekstów, pisana niezwykłym, plastycznym językiem, kryje w sobie to „drugie dno…”, które wymaga od czytelnika nieco więcej, niż tylko oczytania. Tu czasem potrzeba spojrzenia filozofa, czasem socjologa a na pewno wiedzy historycznej. Pojawiający się bohaterowie to zazwyczaj indywidualiści, często skomplikowani psychicznie, wymykający się jednoznacznym ocenom. Zatem uczestnicy konkursu mierzyli się z nie lada zadaniem! Chwała im za to, że zechcieli sięgnąć po autora, który jest dla nich i trudny i odległy
(i to nie tylko w czasie!). Z zainteresowaniem czytałam prace, w których młodzi autorzy mieli na nowo napisać losy bohaterów conradowskiej prozy i większość poradziła sobie z tym zadaniem bardzo dobrze. Etap ostatni konkursu czyli napisanie scenariusza na podstawie opowiadania, to kolejne wyzwanie. Cała trudność polegała na tym, aby adaptacja nie była brykiem utworu, ale zawierała najważniejsze wybrane wątki i zachowała styl prozy autora „Lorda Jima”. Warto przypomnieć, że twórczość Conrada nie miała szczęścia do realizacji scenicznych lub filmowych. Zazwyczaj mawiano, iż jednemu scenicznemu gestowi odpowiadało kilka stron tekstu. Taka sztuka udała się tylko raz: mam tu na myśli film inspirowany opowiadaniem „Jądro ciemności” czyli „ Czas Apokalipsy” mistrza Coppoli. Dlatego bardzo gratuluję autorom konkursowych scenariuszy za wyobraźnię i trud mierzenia się z tak trudnym wyzwaniem. Chcę zaznaczyć, że zwycięzcami są nie tylko finaliści konkursu, ale wszyscy, którzy zechcieli do niego przystąpić i podzielić się swoimi przemyśleniami i wrażliwością. Podziękowania należą się także polonistom, którzy przygotowują i zachęcają do udziału w tego typu konkursach. Muszę pozwolić sobie na zupełną prywatę; moje serce skradły dwie uczennice z Poznańskiej Szkoły Baletowej: Laura
i Natalia. Jeżeli tak tańczą jak piszą to o ich przyszłość jestem całkiem spokojna!.

Małgorzata Włodarczyk

Cieszę się, że miałam możliwość czytania esejów, opowiadań i scenariuszy młodych adeptów pisarstwa. Cieszę się, że tą drogą poznałam wielu wspaniałych, uzdolnionych literacko młodych pisarzy. Przekonałam się, że wielu młodych ludzi ma znacznie szersze zainteresowania niż chce to okazać. Przekonałam się też, że stawianie dużych wyzwań przynosi piękne efekty. Udział w konkursie był nie lada wyzwaniem – zmierzyć się z pisarstwem i językiem Conrada i zmierzyć się ze sobą – ze swoimi umiejętnościami, własnymi ograniczeniami, otworzyć głowę i serce i dać się ponieść wyobraźni. Dla wielu uczestników było to chyba najtrudniejsze zadanie,
u innych zauważyłam nieśmiałe próby przełamania standardów szkolnych, najmniej liczni odważnie pokazali swoje, czasem nieco szalone, pomysły. Niektóre eseje wprawiły mnie w zakłopotanie, opowiadania zaskoczyły, a scenariusze wzruszyły. A oto właśnie chodzi
w pisarstwie, by nie pozostawiać czytelnika obojętnym. I za to dziękuję wszystkim uczestnikom konkursu, gratuluję laureatom
i przekazuję wyrazy uznania nauczycielom, którzy wyzwalają w swoich uczniach energię twórczą i wspomagają w ich rozwoju.

Justyna Majchrzak

Podejmowanie wyzwań to podejście, które bardzo mi imponuje. Wiąże się z poszukiwaniem, narzucaniem sobie dyscypliny, mierzeniem się ze swoimi ograniczeniami. Jest też jak żeglowanie po nieznanych wodach – cel jest wprawdzie określony, ale co wydarzy się podczas podróży? Taką wyprawą był konkurs „Giętkie Pióro” – i dla jego uczestników, i dla mnie, jako jurorki. Bywałam zaskoczona Waszymi pomysłami. Czasem rozbrajaliście mnie poczuciem humoru, zastanawialiście skojarzeniami, albo ujmowaliście szczerością
i osobistymi wyznaniami. Zastanawiałam się, kto ukrywa się za napisanymi słowami, jakie ma doświadczenia i zainteresowania, jakim językiem na co dzień mówi. Ocena prac właśnie dlatego nie była łatwa – do niektórych wracałam kilkakrotnie, żeby zweryfikować swój werdykt. Co prawda z niektórymi z Was rozstaliśmy się już w pierwszym porcie, po pierwszym etapie konkursu, ale – mam nadzieję, że to nie ostatnia wyprawa literacka, w jaką wyruszyliście. Doceniam Waszą odwagę, ciekawość i dyscyplinę. Doceniam wyobraźnię –
u niektórych niemal nieograniczoną. Ujmuje mnie też Wasza wiara we własne możliwości, która pozwala podejmować próby, które mogą zakończyć się niepowodzeniem. Mam nadzieję, że nie stracicie tego potencjału, który w przyszłości na pewno się przyda. I jestem pewna, że jeszcze nie raz wypłyniecie ze spokojnej przystani na nieznane wody. Dziękuję Wam za wspaniałą przygodę.

Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • Oczo5 Con
    Oczo4 Con
    oczo2 Con
    oczo3 Con
    oczo1 Con