Kocham, więc rozumiem

Kocham, więc rozumiem

Natalia Malarz

,,Wszystko, co w życiu zrozumiałem, zrozumiałem tylko dlatego, że kocham”. Słowa te, autorstwa Lwa Tołstoja, przypominają mi słowa Karola Wojtyły z ,,Pieśni o Bogu ukrytym” : ,,Miłość mi wszystko wyjaśniła, miłość wszystko rozwiązała”. Odnoszą się one do samej istoty jaką jest zrozumienie dzięki miłości, lecz czym jest to zrozumienie i czym jest miłość? Czy dla każdego jest tym samym?

            Zrozumienie jest samo w sobie czymś niesamowicie trudnym dla człowieka. Nie potrafimy zrozumieć sytuacji, drugiej osoby, a nawet samych siebie. Poszukujemy więc ułatwienia, podpowiedzi, którą jest miłość. Wydawać by się mogło, iż ta podpowiedź powinna być równie trudna do odnalezienia jak trudne jest zrozumienie, a jednak miłość jest wszechobecna i widoczna na każdym kroku. Począwszy od czasów pradawnych (choć zapewne i jeszcze wcześniej), aż po dzień dzisiejszy człowiek nie jest w stanie uciec przed potęgą uczucia miłości, a wręcz łaknie jej i poszukuje, nie potrafiąc bez niej żyć.

            Zakochujemy się bez powodu w zupełnie przypadkowych chwilach życia, nie wiadomo kiedy i gdzie. Miłość jest nieprzewidywalna. I przychodzi mi na myśl, iż być może miłość swoją nieprzewidywalnością stara się naśladować niepokorną wodę. Patrzy na nią z podziwem, raz przybierając formę wzburzonych oceanicznych fal, a raz gładkiej tafli jeziora.

            Z drugiej strony, możliwe także, iż przyglądając się wodzie, widzi w jej zwierciadle jedynie własne, boskie odbicie. A może we wszystkim widzi jedynie własne, boskie odbicie? Może przez to mówi się, że „miłość jest ślepa”? Myśląc tak dalej, znajduję tu pewnego rodzaju podobieństwo miłości do istoty Pierwszego Poruszyciela Arystotelesa, który jest ideałem samym w sobie, stanowiąc swym bytem myśl myśli. Czyż miłość nie jest tym samym? Myślą myśli, zrozumieniem zrozumienia? I czyż nie to nadaje jej miano „idealnej”?

            Przypatrując się miłości, jej formom i podobieństwom do innych idei oraz uczuć, mogę łatwo stwierdzić, iż żadna miłość nie jest taka sama. Nie ma drugiego identycznego uczucia miłości, każde jest inne niczym płatki śniegu i nieporównywalne, a to właśnie sprawia, że nasze zrozumienie poprzez pryzmat miłości różni się od siebie, nie jest ono schematyczne.

            Niekiedy bywa tak, iż nasze rozumowanie jest zupełnie nietrafione, mylimy się, a często jest to znacznie gorsze niż całkowite niezrozumienie.  Wtedy zdarza się, że to piękne uczucie miłości staje się zgoła nieszczęśliwe, wypełniając serce człowieka wielką pustką i rozgoryczeniem, choć właśnie to udowadnia jak obszerne pole manewru ma miłość w naszym życiu. Kieruje ona bowiem zarówno radością, jak i smutkiem, będąc dyrygentem naszych myśli, a co za tym idzie, także decyzji.

            Zakładając rodzinę również kierujemy się miłością. Tym właśnie wyróżniają się dla człowieka jego bliscy. Kochają się nawzajem, dzięki czemu potrafią się zrozumieć, i dlatego też dobrze się ze sobą czują, gdyż mogą na sobie polegać. Czyż nie rozbudza to w człowieku pragnienia bycia kochanym?

            Wielu twórców i artystów starało się przez wieki ująć pojęcie miłości i umieścić jej znaczenie w swoich dziełach. Działanie takie jest jednak niezwykle trudne, gdyż w jaki sposób można zapisać miłość? Myśl taka musiała także zaistnieć w rozważaniach Alana Alexandra Milne, o czym świadczy fragment jego utworu:

,,- Kubusiu, jak się pisze „miłość”?

– Prosiaczku, „miłość” się nie pisze, „miłość” się czuje.”

            Mimo zawiłości pojęcia, wielu twórców zdołało odgadnąć zasady, na jakich funkcjonuje to uczucie i opisać jego przejawy tak, by czytelnik zrozumiał. W ten sposób powstały słynne utwory znane każdemu.

            Jednym z nich, osobiście moim ulubionym, jest powieść  Charlotte Brontë ,,Dziwne Losy Jane Eyre”, która przedstawia historię młodej dziewczyny zakochanej w nieobdarzonym urodą arystokracie. Unaocznia to, że możemy pokochać jedynie tę osobę, przy której wszystko stanie się łatwiejsze i mniej zawiłe, przy której doznamy tego ,,zrozumienia”. Staniemy się jednak tego świadomi dopiero po fakcie samego zakochania się. Przykład historii Jane Eyre idealnie wręcz opisują słowa z utworu ,,Norwegian Wood” Harukiego Murakami : ,,Chciałam się zakochać w kimś przystojniejszym, ale zakochałam się w Tobie. Nic na to nie poradzę”. I rzeczywiście nie możemy nic poradzić na zakochanie, kochamy bez opamiętania, ludzi, siebie, jak również samą myśl o kochaniu i byciu kochanym.

            Także Biblia oparta jest przede wszystkim na miłości, miłości do Boga i do bliźniego, a, co najważniejsze – Boga do człowieka, który tworząc nas, nauczył nas kochania. Dzięki tej miłości, którą Bóg nas obdarzył jesteśmy w stanie zrozumieć. Myśląc o tym uczuciu można by rzec, iż jest ono największą mocą boską i dlatego tak dla nas niepojętą. Toteż nie potrafimy zrozumieć mocy, która pozwala nam rozumieć.

            Przed oczami staje mi obraz. Dziecko pyta rodzica, czym jest miłość. Patrzy na jego bezradność z wyczekiwaniem, czerwieniąc się na policzkach i zaciskając ze zniecierpliwienia maleńkie piąstki, nie wiedząc, dlaczego rodzic nie odpowiada. I wtedy dorosłemu przychodzi na myśl ,,to zbyt skomplikowane”, a przecież kocha.

           Nikt tak naprawdę nie wie, czym jest miłość. Mogłabym pisać tak o niej bez ustanku, lecz i tak nie pojęłabym jej istoty. Nie ma poprawnej odpowiedzi na te pytanie i można by rzec słowami ks. Józefa Tischnera: „Miłość sama w sobie jest nie do pojęcia, ale dzięki miłości możemy pojąć wszystko”.