Miłość – całe życie

Miłość – całe życie

Magdalena Kozaczewska

Gdyby nie było miłości, nie byłabym szczęśliwa. Nie potrafiłabym się cieszyć. Ale na szczęście miłość jest. Doświadczam jej każdego dnia. Mam siedmioro wspaniałego rodzeństwa, które od zawsze się mną opiekowało. Rodzice zawsze potrafili mnie pocieszyć. A to wszystko dostałam dzięki miłości Ojca, który jest w Niebie. 

Wcześniej nie do końca rozumiałam pojęcie „miłość”. Ludzie przekręcili znaczenie tego słowa, które teraz pojawia się w niemal każdej piosence. Traktują miłość niepoważnie, nazywając nią zwykłe zauroczenie. Ale miłość to coś więcej. Zdecydowanie. 

Myślę, że gdyby wszyscy się kochali, świat byłby naprawdę piękny. Jezus w przykazaniach miłości nawołuje nas do kochania Boga i bliźniego jak siebie samego. Bo przecież nie ulega wątpliwości, że każdy człowiek kocha siebie. Ale człowiek jest tylko człowiekiem. Bez pomocy Boga sam nie potrafi kochać. O tę pomoc właśnie trzeba prosić. Często o tym zapominam. 

Cóż mogę jeszcze powiedzieć o miłości? Może, że tak naprawdę jest wszędzie, choć nie wszyscy ją dostrzegają, ja czasem też. Mimo to ona naprawdę jest, bo wiem, że gdyby jej nie było, nie byłoby świata. Bóg stworzył go przecież z miłości. Opiekował się człowiekiem, bo go kochał i kocha ludzkość cały czas! On sam przecież jest miłością! 

Jan Paweł II pisze w „Pieśni o Bogu ukrytym” piękne słowa: „Miłość mi wszystko wyjaśniła, miłość mi wszystko rozwiązała, dlatego uwielbiam tę miłość, gdziekolwiek by przebywała”. Taka właśnie jest miłość. Rozwiewa wszystkie wątpliwości i daje jasność, co jest najważniejsze w życiu. 

Może nadużywam słowa „miłość”. Ale jej naprawdę nie da się zastąpić innym wyrazem! To coś pięknego, niewyobrażalnego, niepojętego! Właściwie nie znam żadnej doskonałej definicji miłości. Dla każdego miłość może być czym innym. Czym jest dla mnie? 

Miłość istnieje dla mnie w ludziach, którzy zawsze byli blisko mnie, chcieli mi pomóc, to wszystko, co dostałam od ludzi i od Boga. Czuję się naprawdę obdarowana. 

O miłości byłam uczona od małego. Słyszałam o niej objawionej w niezmiernej dobroci Boga do całego stworzenia. To ona sprawia, że żyję. Bo jest życiem! 

Aż strach pomyśleć, jakby wyglądał świat bez miłości. Moim zdaniem byłby wtedy szary i nieprzyjemny, ludzie chodziliby smutni i przygnębieni, sąsiad nie odezwałby się do sąsiada. Każdy dzień wyglądałby tak samo ponuro. Nikt nie potrafiłby się cieszyć. Wszyscy myśleliby tylko o sobie, a to, że istnieją inni ludzie, zupełnie nikogo by nie obchodziło. Bo w miłości zawiera się też dobro, empatia, współczucie, chęć pomocy innym. To właśnie miłość napędza nas do spełniania dobrych uczynków. 

Człowiek bez miłości byłby jakby umarły, bez życia. Bez Boga nie potrafimy kochać, bez niego też nie potrafimy żyć. Gdybym nie doświadczyła Boga, pewnie nie śmiałabym się i nie cieszyłabym tak często. To on sprawia, że jestem radosna. Bo miłość też jest radością. Człowiek bez miłości nie może być szczęśliwy. 

Poruszające są słowa świętego Pawła z „Hymnu o miłości” zawartego w Liście do Koryntian: „Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, stałbym się jak miedź brzęcząca, albo cymbał brzmiący. Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadał wszelką wiedzę, i wszelką możliwą wiarę, tak iżbym góry przenosił, a miłości bym nie miał, byłbym niczym. (…) Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą; nie dopuszcza się bezwstydu, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą. Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma. Miłość nigdy nie ustaje, nie jest jak proroctwa, które się skończą, albo jak dar języków, który zniknie, lub jak wiedza, której zabraknie. (…)” 

Te słowa zawierają całą prawdę o miłości, bez której naprawdę nie da się żyć, a Bóg, który jest miłością, daje nam życie.