Miłość nie wymawia swojego imienia

Miłość nie wymawia swojego imienia

Dawid Lidzbarski

Miłość rozumiana jest przez każdego nas w inny sposób. Każdy traktuje je jak swoje własne indywiduum, które podlega wyłącznie nam. Dla wielu jest ona, jedną z największych wartości życia. Interpretacja ta była już żywa w starożytności, czego przykładem jest „Hymn o miłości” z nowotestamentowej księgi. W utworze tym narzucają się znane słowa „Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość – te trzy: z nich zaś największa jest miłość”. Idea zawarta w tych słowach została zaanektowana do wartości kultury europejskiej. Pozwoliło to przenieść rozważania poświęcone miłości na terytorium życia codziennego. Jednocześnie miłość przez swoją literacką przeszłość jest trudna do definicji. Dla wielu filozofów celem życia zostało to, aby miłość stała się definiowalna. W książce autorstwa Aude Lancelin i Marie Lemonnier, Filozofowie i miłość. Kochać, od Sokratesa do Simone de Beauvoir, zwrócona zostaje uwagą na to, że miłość oscyluje między dwiema skrajnościami. Istnieje filozofia stojąca w opozycji do miłości jako ważnej wartości życiowej. Takowe stanowisko przyjmował chociażby Artur Schopenhauer. Pojawia się też stanowisko, mówiące o miłości jako wiecznym zaangażowaniu skierowanym ku absolutowi.

            Jedną z definicji miłości dla mnie jest pojęcie jej jako egoizm rozkoszowania. Miłość jest jak sztuka i każdy człowiek jest sztukmistrzem jej tworzenia, gdyż ta nie posiada jednej formy – jest wręcz transcendentalna. Moje stanowisko nie jest odosobnionym przypadkiem. Podobnie zdefiniowane uczucie spotkać można w książce Éloge de l’amour. Autor, Alain Badiou, przekazał w swojej pracy, że:Miłość jest więc (poza uwodzeniem) – za pośrednictwem powagi małżeństwa – środkiem do osiągnięcia tego, co nadludzkie”. Powodem mej rozkoszy jest miłość w swojej wywyższonej formie wielkiego uczucia łączącego ludzi. Zakochanie powoduje uczucie przynależności i sentymentu, które nadają sens faktowi istnienia. Jednak druga strona miłości – erotyzm – jest prozaiczna, wulgarna, prosta w przekazie. To właśnie ona powoduje nasze uzależnienie, naszą ciągłą chęć pogłębiania relacji i brnięcia w nią, mimo nieprzychylności losu. Seksualność ludzka ciągle jest niepewnym gruntem nauki – jednak na naszym codziennym padole trosk, pociąg seksualny do kogoś staje się nieodłącznym elementem drogi ku zakochaniu. I to jest dobre – dzięki temu miłość staje się dostępniejsza i nieobliczalna – uczucie potrafi narodzić się w nieznanym dla nas momencie. Pokolenie moich dziadków i rodziców nie było w stanie tego akceptować. Jednak ja, moi bracia, koledzy i koleżanki uwielbiamy tę miłość bez względu na to, gdzie powstała i jaką miała genezę. W krajach Europy Zachodniej akceptacja tego stanu rzeczy pojawiła się wcześniej niż w Polsce. Przykładem są słowa Claudie Gallay: „Niektórym ludziom jest pisane się spotkać. Niezależnie od tego, gdzie się znajdują czy dokąd się wybierają, któregoś dnia na siebie wpadną”.

            Kolejnym sposobem rozmyślań o miłości może być charakter uczucia. Inaczej kocham mamę, babcię, rodzeństwo a inaczej patrzę na dziewczynę czy chłopaka. Jest to kolejny element, przez który trudno jest zdefiniować słowo „miłość”. Innym przykładem relacji, która wypacza jej podstawowe znaczenie jest nasz związek z Bogiem – w zasadzie jest to wiara w jego miłosierdzie do nas. Człowiek wierzy, że ktoś nad nim czuwa i kocha go zawsze, bez względu na jego dokonania czy myśli. Pokazuje to wewnętrzną chęć człowieka do bycia kochanym i do możliwości kochania w różnoraki sposób. Jest również dowodem tego, że miłość jest bezinteresowna. Przywołać można tu kolejny fragment z Nowego Testamentu: „Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą; nie dopuszcza się bezwstydu, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą”.

            Podsumowując, miłość jest złożonym konstruktem towarzyszącym ludziom od długiego czasu. Nie jest ideą oderwaną od rzeczywistości, lecz ciągle żywym aspektem codziennego dnia. Zrozumienie miłości jest trudne, ale akceptacja faktu, że ona istnieje przychodzi z łatwością. Idealną puentą mojej pracy są słowa polskiej noblistki Wisławy Szymborskiej: „Albo go kocha albo się uparła. Na dobre, na niedobre i na litość boską”.