Misterium spotkania

Misterium spotkania

Mateusz Rymkiewicz

„Miłość mi wszystko wyjaśniła

                        miłość wszystko rozwiązała

                                                           dlatego uwielbiam tę miłość

                                                           gdziekolwiek by przebywała”

                                                           Karol Wojtyła: „Pieśń o Bogu ukrytym”

                  Ciekawą kwestią do omówienia wydaje się być relacja współczesnego człowieka z Bogiem. W moim przekonaniu doświadczenie obecności Boga – Miłości wiąże się z tym na ile pozwolimy mu wniknąć w nasze życie jednocześnie otwierając się na Jego działanie. Istotne są okoliczności i czas, w których odbywa się to spotkanie. W przypadku czasu nie chodzi tutaj o porę dnia, raczej o etap życia, w którym obecnie się znajdujemy. Nasza wewnętrzna dojrzałość określa w jaki sposób pozwolimy samemu Bogu na działanie oraz na wyjaśnienie nurtujących nas problemów. Jednym przychodzi to łatwo, inni zaś potrzebować będą wyraźnie nakreślonego dowodu. Według mnie, niektórzy ludzie wiedzą, że z otrzymaniem jakiejś łaski tudzież cudu wiąże się długotrwałe czekanie oraz nieustające prośby. Nie można w tym przypadku mówić o ramach czasowych, bowiem Miłość nieustannie czeka na nas z otwartymi ramionami i od człowieka zależy kiedy się do Niej zbliży. Ludzie często traktują Pana Boga jak taki automat, do którego wrzuca się monetę i otrzymuje się to co chcemy, ale to tak nie działa.  Tutaj musi zaistnieć intymne spotkanie. Wielkie biblijne wydarzenia odbywały się zawsze w sferze ciszy, twarzą w twarz. Wreszcie miejsce. Trudno jest wyjaśniać egzystencję w zatłoczonym tramwaju, czy na targu.

            Doświadczenie  przez człowieka  Miłości Boga często wywołuje strach. Nie jesteśmy przyzwyczajeni do bezwarunkowej miłości, boimy się jej, uciekamy przed nią. Być może to mit Boga jako oskarżyciela wymierzającego karę za popełnione winy powoduje w człowieku chęć ucieczki i zamknięcie się w sobie. Nic bardziej mylnego, bezgraniczne Miłosierdzie zaprasza, a nie karze, daje przebaczenie. Gdyby Bogu nie zależało na nas nie zesłałby swojego Syna na ziemię. Mało tego ów Syn umarł za nas na krzyżu, dając nam życie wieczne. To Miłość wyjaśnia wątpliwości, dotyka, przenikając człowieczeństwo. Przychodzi znienacka, zaskakuje. Daje znaki. Często ją pomijamy, walczymy z nią. Weźmy na przykład Pawła z Tarsu, bronił się przed Nią, a Ona go dogoniła, powaliła. Dotknęła. Oczyściła jego duszę, rozwiązała wątpliwości, za Jej przyczyną dostąpił przemiany. Wracamy ponownie do atmosfery intymnego spotkania. A Nikodem, też się wahał, przychodził do Jezusa pod osłoną nocy. Można powiedzieć bał się, może był tchórzem, a może potrzebował rozwiązania właśnie w ciszy bez świadków.  

            W kolejnym etapie rozważań nad Miłością należy powiedzieć o zmianach jakie zachodzą na skutek spotkania z Nią.  Często oczekujemy natychmiastowego efektu. Kiedy dzieje się inaczej niż zakładamy i Miłość się spóźnia złościmy się  tupiąc nogą jak małe dziecko. Odwykliśmy od czekania. Czy aby na pewno czekamy? Może pominęliśmy subtelny sygnał z Jej strony?  Jeśli tak, musimy zwolnić tempo i cofnąć  się do punktu wyjścia. W przypadku kiedy daliśmy się Jej ponieść często nie jesteśmy w stanie określić słowami tego co się wydarzyło bowiem są to zjawiska nadprzyrodzone. Zatem Giovanni (Franciszek)  Bernardone żyjący wystawnie hulaka został dotknięty Miłością, niespodziewanie, w samotności, w dość przykrych warunkach czego skutkiem było powoli kiełkujące nawrócenie i wyrzeczenie się dóbr materialnych.  Bóg rozwiązał jego wątpliwości, a on sam zrozumiał popełnione błędy.  

            Uwielbienie Miłości jest naturalnym etapem wpisanym w relację człowieka z Bogiem. Tajemnica, której nie zdoła zgłębić żaden umysł tworzy misterium spotkania w jedności. Niektórzy twierdzą, że jest to nawiązanie swoistego dialogu między Niebem, a Ziemią. Inni nazywają to spotkaniem u źródła. Skoro jest to tak oczywisty fakt, to czy wymaga od nas specjalnego przygotowania? Jeśli przyjmiemy, że Miłość przebywa gdziekolwiek to nie ma znaczenia, gdzie dokona się spotkanie. Istotne jest w jaki sposób otworzymy serce na Jej działanie i jaką damy Jej odpowiedź.

            Sposób w jaki człowiek odkrywa siebie stając  wobec bezmiaru Miłości łączy się z tym na ile zaakceptuje zaistniałą sytuację. Lubimy się sprzeczać, targować, uzyskać jak najwięcej. Doświadczanie, bądź nie, obecności Boga nie może wiązać się ze składaniem reklamacji. Nie można rościć zażalenia do Miłosierdzia. Uprzedźmy pytanie: dlaczego zatem Abraham targował się z Bogiem? Należy rozgraniczyć rodzaje targowania się w zależności od motywu jaki za nim przemawia.  W swojej relacji z Bogiem Abraham był natarczywy i nie chodziło mu o samego siebie, ale o ludzi sprawiedliwych.  W przypadku, kiedy przemawia za nami egoizm, złość, wygodnictwo, nie zrozumienie, bądź czujemy, że przerasta nas dana sytuacja wchodzimy w fazę buntu i zaczynamy się targować. Rozwiązaniem sytuacji jest niewątpliwie zaufanie i niejako oddanie sprawy Bogu – Miłości, który wszystko wyjaśni i rozwiąże.

            Kiedy dokonamy już analizy naszej relacji z Bogiem oraz zmian jakie na skutek niej zaszły  powinniśmy zastanowić się czy to wszystko można połączyć z drugim  człowiekiem.  Skoro Bóg stworzył człowieka na swój obraz i podobieństwo to znaczy, że jest w każdym z nas. Zatem już z samej ludzkiej natury jesteśmy zobowiązani do poszukiwania Miłości w sferze ziemskiej. Czyli stosunek do Boga – Miłości można odnieść do bliźniego. Taka jest nasza relacja z drugim człowiekiem, jaką mamy ze Stwórcą. A skoro znajduje się w nas pierwiastek Boski to także i my stanowimy Miłość. Gdziekolwiek byśmy nie przebywali i z którejkolwiek strony byśmy nie przyszli jesteśmy odpowiedzialni za siebie nawzajem. Relacje międzyludzkie wiążą się z poczuciem wewnętrznej dojrzałości duchowej, ponieważ powinniśmy zdawać sobie sprawę, że ilekroć rozmawiamy z bliźnim rozmawiamy jakby z Bogiem, nigdy nie wiemy czy nie jest to swego rodzaju próba. Nawet jeśli nie, to  każdy z nas musi mieć świadomość, że zarówno kogoś kogo uważamy za przyjaciela bądź wroga nosi w sobie Miłość. Wówczas, w ciszy, Niebo złączy się z Ziemią wypełniając odwieczną zapowiedź Miłości nieskończonej, kruszącej zatwardziałe serca, wlewającej w nie swoje tchnienie. Spełniającej się na nowo każdego dnia. Miłości rozwiązującej i wyjaśniającej.