Mnie też wszystko wyjaśniła

Mnie też wszystko wyjaśniła

Marta Kozaczewska

Słowo. Ma wielką moc;  jedno – potrafi wyrazić wszystko.

„Miłość mi wszystko wyjaśniła

miłość wszystko rozwiązała

dlatego uwielbiam tę miłość

gdziekolwiek by przebywała.”

Te wersy zawarł wśród ogromu słów swojego dzieła św. Jan Paweł II, wówczas jeszcze Karol Wojtyła. W tym krótkim fragmencie de facto streszcza się cała „Pieśń o Bogu Ukrytym”. Byłabym skłonna posunąć się tak daleko, by powiedzieć, że zawiera się w nich również cały Żywot.

Poezja to intymne przeżycie, i siłą rzeczy człowiek jako cząstka większej wspólnoty zwanej społeczeństwem, ale jednak będąc odrębną jednostką, rozumie ją na swój sposób. Inaczej. Jednak, właściwie, jakby spojrzeć szerzej – poezji nie można zrozumieć. Poezję się czuje. Poezję się widzi. Ona jest jak rozgwieżdżone niebo. Leżysz w chłodnej trawie, w gronie przyjaciół; zgadzacie się w jednym – że oto rozpościera się przed wami głębia, oszałamiające widowisko, a każdego z osobna najbardziej oczarowuje inna gwiazda. I każdy może wybrać własną, piękną dla siebie, bo jest ich lśniące mnóstwo. Nie musisz skupiać myśli na tym, z czego to cudo się składa, z jakich gazów czy odłamków. Wystarczy, że cieszysz się widząc nad głową niepojęty, ale jakże wspaniały ogrom. Poezja jest także trochę jak Biblia, choć nie zawiera tyle mądrości i życia: gdy czytasz i słuchasz, słowa jak woda, raz wzburzonym wodospadem, raz drobnym strumykiem przelewają się przez ciebie. Każdemu inne zdanie może pozostawić ślad w pamięci, każdy może przycupnąć w innym zakątku, gdzie czuje, że coś dotknęło go prosto w serce.

Tak przedstawiają się moje skojarzenia zrodzone z natchnienia chwili.

„Pieśń o Bogu Ukrytym” jest poszukiwaniem. Tak ją widzę. To droga do celu. Celu, który jest konkretny, jasno określony gdzieś daleko, acz nie nazwany po imieniu. Odkrywany w czasie wędrówki. Ponieważ ten utwór łączy w sobie dwie przepiękne cechy: poezją opowiada o tym, co jest najważniejsze, prowadząc mnie meandrami zawiłych rozważań, tu zanurzam się w temat, który spotykam  ciągle,  wszędzie,  często  niestety  źle  interpretowany.  Miłość.  Czym  w  ogóle  jest? Należałoby najpierw zapytać raczej, czy Miłość posiada jakąkolwiek definicję?

Miłości, jak sądzę, nie powinno się porównywać z poezją, gdyż nie jest ulotna, aczkolwiek jeszcze trudniej ją pojąć: wiersze, których nie potrafię rozgryźć, mogę odłożyć na półkę i wzruszyć ramionami, zaczekać następny rok, aż dorosnę, bez Miłości natomiast nie da się żyć. I nie chodzi mi tutaj o uproszczony portret miłości z piosenek i pocałunków. Osobiście uważam, iż Miłość nie jest jedynie uczuciem. Miłość to jakby impuls. Do działania. Bez Miłości, jak napisałam już wcześniej, ale  mogę  powtarzać  do  oporu,  nie  da  się  funkcjonować  –  to   jedyna  konieczność  absolutnie niezbędna do życia. Bowiem Miłość równa się Bóg. Jestem pewna, że tę dokładnie PRAWDZIWĄ Miłość oddał w swoim utworze Karol Wojtyła.

„Kto nie miłuje, nie zna Boga, bo Bóg jest miłością.” – pisze św. Jan w swoim pierwszym liście. Jednak, rodzi się tu we mnie pewna wątpliwość: jakże człowiek może kochać, kochać naprawdę? Człowiek jest słaby, a sam nie mógłby nic przedsięwziąć. Więc jak może sprostać tak ciężkiemu, choć niezmiernie słodkiemu zarazem zadaniu?! ”W tym przejawia się miłość, że nie my umiłowaliśmy Boga, ale że On sam nas umiłował (…)” – mówi nieco dalej św. Jan; następne natomiast dwa wersety głoszą, iż Ojciec posłał swojego Syna na ofiarę, aby przebłagać nasze grzechy. Własnego, jedynego Syna. Bóg, wszechmocny Pan całej ziemi. Czyż to nie jest dowód najdoskonalszej Miłości?! W dodatku w stosunku do nas, którzy kochać nie potrafimy? Miłość nie jest cukierkiem, którym można się rozkoszować, siedząc w cieple, na miękkiej kanapie. Miłość nierozerwalnie wiąże się z cierpieniem, ale sprawia, że cierpienie samo w sobie staje się słodyczą. Kochać znaczy oddawać życie! Sama dobrze wiem, ile trudności staje na drodze, by pokochać brata, który ciągle się wykłóca, rodziców proszących o posprzątanie pokoju, gdy mam gorszy dzień… Skoro w codziennych, najprostszych, wręcz śmiesznych sytuacjach nie mamy siły kochać nawet naszych bliskich, tłumacząc się sami przed sobą samopoczuciem lub brzydką pogodą, jakim cudem możemy miłować, o czym Biblia wspomina w innym miejscu, naszych wrogów? Jakim cudem  możemy  w  ogóle  kogokolwiek  na  świecie  darzyć  Miłością,  Miłością  szczerą,  kiedy gniewamy się o byle plamę na podłodze?

To Bóg daje nam taką możliwość. Chrystus  ma w sobie tak nieskończone pokłady Miłości, że ta wylewa się z Jego serca, On chce podarować ją każdemu człowiekowi, obojętnie, co by tamten miał na sumieniu.

To propozycja, a propozycję można równie dobrze przyjąć, jak odrzucić. Jesteśmy wolni. Bóg posiada niepojętą cierpliwość. Czeka na zbłąkane owce. Jak matka karmiąca nadąsane dziecko: troskliwie podstawia mu pod nos łyżeczkę, lecz gdy maluch odwraca twarz, nie odpuszcza – próbuje jeszcze raz i następny. W końcu dziecko otworzy usta, a nawet jeśli nie, matka nie przestaje się nim opiekować. Ojciec w niebie pragnie nas, zgłodniałych, nasycić. Bóg jest Miłością, a Miłość jest Darem.

„Miłość mi wszystko wyjaśniła

miłość wszystko rozwiązała…”.

Jeśli będę prosić  o ten ogromny Dar, jeśli Go przyjmę, jeśli będę nosiła Boga w sercu, wszystko stanie się jasne, proste jak nigdy, czystym pięknem. Z radością będę ustępowała młodszej siostrze, bez skargi będę mogła służyć i pomagać innym. Świat wydawać się będzie niezwykły, a życie odrzuci szare barwy przygnębienia. Będę krzyczeć do nieba: „Dziękuję!” i zatańczę przed Arką jak Dawid. „Gdy jestem z Tobą, Panie, ziemia mnie nie cieszy.”

Miłość jest wszędzie. W niemal każdym filmie czy bajce występują pocałunki  – jej niby symbole – w książkach, na plakatach, ulicznych reklamach, i nie pomieści jej cały świat, dlatego niezwykle  trudnym  jest  i  pozostanie  zawrzeć  choćby  jej  cząstkę,  PRAWDZIWĄ  cząstkę  na papierze, na obrazie. Oto przykłady udanych prób: „Quo vadis”, gdzie Winicjusz po nawróceniu nie kochał już ciała ślicznej Ligii, tylko jej duszę, i był w stanie rzucić się z trybun na scenę amfiteatru, by oddać za nią własne życie, gdyby sprawy zaszły tak daleko, „Hymn o Miłości” św. Pawła – niesamowite streszczenie tej Wielkości. Oraz te cztery wersy z „Pieśni o Bogu Ukrytym”, gdzie Miłość skryła się w prostocie i wdzięczności.

Bóg przebywa w drugim człowieku, wokół mnie. Jeśli umiłuję Boga, pokocham ludzi.

„Miłość mi wszystko wyjaśniła

miłość wszystko rozwiązała

dlatego uwielbiam tę miłość

gdziekolwiek by przebywała.”

Nic dodać, nic ująć  – to Piękno i jasność Światła.