Niezdefiniowana definicja miłości

Niezdefiniowana definicja miłości

Wiktoria Prochera

„Miłość mi wszystko wyjaśniła

miłość wszystko rozwiązała

dlatego uwielbiam tę miłość

gdziekolwiek by przebywała”

Doskonale pamiętam moment, w którym pierwszy raz w moim życiu poczułam motyle w brzuchu. Wspominam również chwile spędzone z moją rodziną, czy zabawy z czworonogiem. Przypominam sobie wszystkie wypady z przyjaciółmi, wspólnie spędzony czas. Wciąż odczuwam żal na myśl o braku kontaktu z pierwszym obiektem westchnień. Boję się utraty członka rodziny. Powstrzymuję łzy na myśl o nieżyjącym zwierzaku. Mijam na ulicy ukochane kiedyś osoby bez słowa. Miłość jest najpiękniejszym z uczuć. Potrafi w najszlachetniejszy sposób człowieka zranić. Jest bezwarunkowa. Potrafię wyobrazić sobie ją jako dziecko widzące w ludziach to co najlepsze. Z czasem miłość dorasta. Trudniej zdobyć jej zaufanie, jednak gdy komuś się to uda pozostaje mu wierna, mimo krzywd. Czasami wraz z wiekiem miłość zaczyna chorować. Potrzebuje opieki. Bez tego obumiera, niczym niepodlewany kwiat. Na zawsze zostaje w pamięci, powodując od czasu do czasu spłynięcie samotnej łzy po policzku. Każde uczucie odciska na nas swe piętno, uczy czegoś.

Poeci często mawiają, że miłość niejedno ma imię. Nie trzeba nawet określać jej miłością by takową była. Przejawia się różnie. Czasem spojrzeniem w oczy, o kilka setnych sekundy dłuższym niż zwykle. Innym razem pytaniem rodziców, o której będziesz w domu. Przejażdżką rowerową dla własnego zdrowia. Samotną modlitwą. Może przybrać również formę rozmowy z przyjacielem, o drugiej nad ranem, w akompaniamencie deszczu za oknem, wspólnego fałszowania do piosenki ulubionego wykonawcy lub zwykłego merdania ogonem. Miłość bez wątpienia zmienia światopogląd osoby kochanej i kochającego. Warunkuje wiele sytuacji, odpowiada na jeszcze większą liczbę pytań, pozwalając patrzeć na otaczającą nas rzeczywistość w bardziej przychylny sposób.

Nie dziwne, iż uczucie to stało się inspiracją wielu znanych twórców, a także ludzi na co dzień nie obcujących z żadną formą sztuki. Wszystkie te refleksje skłaniają mnie do stwierdzenia, że kocham miłość. Kocham kochać i być kochaną. Definicje miłości nie są jednoznaczne. Dla mnie jest ona indywidualną decyzją. Wyborem. Podjęciem ryzyka, kolokwialnie mówiąc skokiem na głęboką wodę. Nie istnieją w niej żadne reguły ani umowy. Kochając nie można oczekiwać wzajemności ani innych korzyści. Nigdy nie mamy pewności, czy angażujemy się w dobrą relację. Jedynym pewnym powiernikiem uczuć dla osób wierzących jest Bóg, miłosierny wobec wszystkich swoich dzieci niezależnie od ich grzechów.

Podsumowując, miłość jest szlachetnym uczuciem. Niejednoznacznym w swej definicji. Można kochać na wiele sposobów, z każdego otrzymując inną lekcję. Ludzie żyjący bez miłości są dla mnie jak ludzie żyjący bez tlenu. Idealnie ujęła to Wisława Szymborska w wierszu „Miłość szczęśliwa” słowami „Niech ludzie nie znający miłości szczęśliwej twierdzą, że nigdzie nie ma miłości szczęśliwej. Z tą wiarą lżej im będzie i żyć i umierać.”